Relacja: INA Goleniów – MKP Szczecinek 3:0 (2:0)

Świetny mecz, jeszcze lepszy wynik – MKP pokonany!

Ina Goleniów ograła przed własną publicznością MKP Szczecinek 3:0 (2:0) po bramce Przemysława Stosio i dwóch trafieniach Kacpra Tomaszewicza. Mecz stał na wysokim poziomie i choć wynik może tego nie pokazywać, to MKP sprawił dużo problemów goleniowianom. Zwycięstwo dało Inie awans na 6. miejsce w tabeli IV ligi, a do końca sezonu pozostały już tylko 2 kolejki.

Wiosną wyklarowały się dwie grupy drużyn, co widać między innymi po tabeli za ten okres sezonu. W tej lepszej „połówce” różnice były i nadal są niewielkie. Przed sobotnim meczem, najlepiej punktującym zespołem wiosną był właśnie MKP Szczecinek. Wydaje się, że zespół ten w końcu zaczyna grać na miarę swojego potencjału, jak i oczekiwań swoich kibiców. W starciu z Iną nie miało to jednak wielkiego znaczenia.

Od początku spotkania MKP wyglądał nieźle. W jego grze widać było pomysł i łatwość w przedostawaniu się w okolice pola karnego Iny. Goleniowianie zostawiali swojemu rywalowi nieco więcej przestrzeni w środku pola, co było w dużej mierze spowodowane brakiem dwóch kluczowych w tej strefie zawodników biało-zielonych – Patryka Lubośnego i Daniela Mojsiewicza. Cóż jednak z tego, że goście grali dobrze i ładnie dla oka, skoro w szesnastce skuteczni byli goleniowscy obrońcy, a czujność w bramce zachowywał Adrian Henger. Konkretniejsza był Ina i już w 10 minucie objęła prowadzenie. Na przedpolu bramki MKP piłkę gościom zabrał Maciej Żabicki. Dograł on do Kacpra Tomaszewicza, który wpadł w pole karne z lewej strony, wycofał piłkę do Damiana Banachewicza, a ten od razu wyłożył piłkę na szesnasty metr do Przemysława Stosio. Zawodnik Iny uderzył technicznie, płasko, tuż przy słupku, nie dając szans na interwencję bramkarzowi MKP. Chwilę później swoich sił z rzutu wolnego próbował Damian Banachewicz, ale piłka po jego strzale z około 25 metrów minęła bramkę gości.

Po kwadransie dobrą szansę miał Michał Jarząbek, ale z dogodnej pozycji z pola karnego uderzył słabszą prawą nogą i nie trafił w bramkę. Podobnie było w 20 minucie, kiedy to nieźle z 20 metrów uderzył Maciej Żabicki – zabrakło niewiele, a piłka wpadłaby tuż przy słupku. W 27 minucie goleniowianie dali od siebie kolejny „konkret”. Michał Jarząbek zagrał prostopadłą piłkę do wychodzącego Kacpra Tomaszewicza. Ten, mając przed sobą ostatniego obrońcę, oszukał go na linii pola karnego, złamał akcję do środka i mocnym, technicznym strzałem podwyższył prowadzenie Iny na 2:0.

W 38 minucie swoją kolejną szansę miał Michał Jarząbek. Po wrzucie piłki z autu i podaniu od Przemysława Stosio, kapitan Iny uderzył z kilkunastu metrów, ale wprost w bramkarza gości. Sytuacja ta mogła się zemścić na gospodarzach chwilę później. Goleniowianie wyszli nieco wyżej, co skończyło się prostopadłą piłką na prawe skrzydło. Zawodnik MKP wpadł w pole karne, ale przegrał pojedynek z Adrianem Hengerem. Po kilkudziesięciu sekundach futbolówka wróciła w pole karne, ale na 5. Metrze od bramki zawodnik gości źle ułożył stopę do strzału i bramkarz Iny mógł spokojnie interweniować. Ostatnie słowo przed przerwą należało do gospodarzy. Michał Jarząbek idealnie obsłużył podaniem Macieja Żabickiego, ale ten nie trafił z powietrza z około 10 metrów do bramki gości.

Druga połowa zaczęła się tak, jak skończyło pierwsze 45 minut – znów to Ina była konkretniejsza. Najpierw Maciej Żabicki uderzył z okolic szesnastki nad bramką, chwilę później nieznacznie po podaniu od Kacpra Tomaszewicza z podobnej pozycji pomylił się Michał Jarząbek. Najlepszą szansę, bardzo podobną do tej, z której zdobyli pierwszego gola, goleniowianie zmarnowali jednak w 56 minucie. Kacper Tomaszewicz urwał się prawą stroną boiska, wycofał piłkę do Michała Jarząbka, a ten wyłożył piłkę na 15 metr do Przemysława Stosio. Ten najpierw uderzył w ofiarnie interweniującego obrońcę, a później miał idealną okazję, by dobić pierwszy strzał, ale nie przymierzył precyzyjnie i trafił w bramkarza. Chwilę później świetną interwencją popisał się Adrian Henger, broniąc dobry strzał z okolic pola karnego.

Po godzinie gry Ina miała dwie bardzo podobne sytuacje. Po podaniach na wolne pola na świetnych pozycjach byli najpierw Michał Jarząbek, a później Kacper Tomaszewicz. W obu przypadkach mogli wpaść w pole karne i uderzać, ale próbowali skopiować sytuację, po której Ina zdobyła drugą bramkę i schodzili do środka, w kierunku ostatniego obrońcy. Różnica polegała na tym, że ten ostatecznie ich zatrzymywał. Michał Jarząbek miał szansę na rehabilitację w 67 minucie. Ina świetnie wyszła spod pressingu z własnej połowy i kilkoma podaniami przedostała się w okolice szesnastki rywala. Ostatecznie Damian Banachewicz zagrał z prawej strony na 7 metr do Michała Jarząbka, ale piłka tuż przed nim wpadła w nienaturalny kozioł i zaskoczyła go na tyle, że nie trafił w bramkę.

Wraz z upływem czasu Ina nieco opadała z sił i coraz bardziej zwalniała grę, a inicjatywę przejmowali goście. Szczególnie aktywna była lewa strona MKP. Po jednym z takich ataków po faulu niemal na linii pola karnego, sędzia mógł pokazać Wojciechowi Borkowi drugą żółtą kartkę, ale oszczędził go. Być może dlatego, że w pierwszej połowie pokazał zawodnikowi Iny kartonik tego koloru za…? Chyba tylko arbiter wie, za co. Niemniej, po strzale z rzutu wolnego z 20 metrów piłka nieznacznie minęła bramkę Iny. 5 minut później mocne uderzenie zza pola karnego do boku odbił Adrian Henger. Do dobitki nie dopuścili goleniowscy obrońcy.

Ina w ostatnich 20 minutach rzadko zapuszczała się większymi siłami na połowę przeciwnika. Dwie takie sytuacje miał miejsce w 81 i 83 minucie. Za pierwszym razem Patryk Kominek dostał dobre crossowe podanie od Kacpra Tomaszewicza. Wpadł w pole karne i, choć chyba próbował podawać, to o mały włos nie wpakował piłki do siatki. Futbolówka przeleciała nad zaskoczonym bramkarzem i spadła na poprzeczkę. Jeszcze lepszą okazję miał Damian Banachewicz po podaniu od Filipa Kominka. Był sam na 8 metrze, ale nieczysto trafił w piłkę, a bramkarz MKP mógł odetchnąć.

5 minut przed końcem regulaminowego czasu gry po kolejnej szybkiej akcji lewą stroną, szarżującego skrzydłowego MKP zatrzymał w polu karnym Adrian Henger. Po jego interwencji piłka nie wyszła jednak poza boisko. Nastąpiło szybkie podanie na 10. metr, ale strzał do niemal pustej bramki zatrzymał ofiarnie Piotr Winogrodzki. 3 minut później znów lewą stroną urwał się skrzydłowy gości. Tym razem jednak zabrakło mu skutecznego ostatniego podania – piłkę z pola bramkowego zdołał wybić Igor Paszkowski.

W 89 minucie stało się jasne, że Inie już w tym meczu nic złego stać się nie może. Biało -zieloni założyli pressing pod polem karnym MKP, a goście popełnili fatalny w skutkach błąd przy próbie wybicia piłki. Obrońca poślizgnął się, wykorzystał to Damian Banachewicz i wycofał futbolówkę do Kacpra Tomaszewicza, który pewnym strzałem z 15 metrów ustalił wynik na 3:0. Do końca spotkania dwukrotnie groźniej zrobiło się jeszcze pod polem karnym gości, ale w obu przypadkach w kluczowych momentach źle zagrał Filip Kominek. Najpierw w dogodnej sytuacji zamiast strzału, szukał podania, a w drugim przypadku zagrywał niedokładnie do niepilnowanego na 7. metrze Damiana Banachewicza. MKP po trzeciej bramce już się nie otrząsnęło i mecz skończył się zwycięstwem biało-zielonych 3:0.

INA GOLENIÓW – MKP SZCZECINEK 3:0 (2:0)
Bramki: Przemysław Stosio (10’), Kacper Tomaszewicz (27’, 89’)

INA: Adrian Henger – Rafał Sobański (46’ Michał Łukasiak), Igor Paszkowski, Wojciech Borek, Natan Wnuczyński – Damian Banachewicz, Piotr Winogrodzki, Kacper Tomaszewicz, Przemysław Stosio (62’ Filip Kominek), Maciej Żabicki (88’ Kacper Królik) – Michał Jarząbek (78’ Patryk Kominek)

MKP: Mateusz Sochalski – Maciej Kondratowicz, Zbigniew Węglowski, Mateusz Jureczko, Łukasz Jurjewicz (65′ Ryota Nakamura), Mariusz Bedliński, Mateusz Górny, Piotr Kusiak, Maciej Góra (75′ Adrian Bednarski), Marcin Kaszczyc, Mateusz Góra

Żółte kartki: Wojciech Borek, Michał Jarząbek (Ina)

Leave a Reply