Relacja: Gryf Kamień Pomorski – INA Goleniów 1:5 (0:2)

Inauguracja wiosny na 5!

Świetnie rozpoczęła się wiosna w IV lidze dla biało-zielonych. Po odpadnięciu z rozgrywek Pucharu Polski z Jeziorakiem Szczecin, Ina odbiła sobie to niepowodzenie w Kamieniu Pomorskim. Miejscowy Gryf tylko przez 30 minut tego meczu dotrzymywał kroku goleniowianom, a przez pozostałe 60 stanowił tło dla biało-zielonych. Skończyło się na wyniku 1:5, choć trzeba przyznać, że gdyby Ina dołożyła jeszcze 2-3 gole, to nikt z gospodarzy nie mógłby mieć większych pretensji.

Mecz rozpoczął się doskonale dla goleniowian. W 7 minucie na przestrzeni kilkudziesięciu sekund dwa rzuty rożne świetnie wykonał Damian Banachewicz. Za pierwszym razem gospodarze zdołali wybić piłkę, ale przy powtórce, na krótki słupek zbiegł Rafał Bulanda i z bliska dał Inie prowadzenie. To debiut tego zawodnika w IV lidze i jego premierowe trafienie, co w połączeniu z solidną postawą w defensywie w całym meczu pokazuje, że dla biało-zielonych może to być istotne wzmocnienie. Kilka minut później, po lewej stronie boiska, przebitkę wygrał Natan Wnuczyński, a do bezpańskiej piłki za linią defensywy Gryfa dopadł Michał Jarząbek. Kapitan Iny tym razem jednak trafił w golkipera gospodarzy – Patryka Jurka. Po chwili znów swoją cegiełkę do poczynań ofensywnych biało-zielonych dołożył Natan Wnuczyński. Tym razem dobrze dograł w pole karne z lewej strony, a z bliska piłkę do siatki wpakował Piotr Winogrodzki, ale zdaniem sędziego był na pozycji spalonej.

W 18 minucie było już 0:2. Piłkę w środku pola dostał Kacper Tomaszewicz i świetnym prostopadłym podaniem uruchomił Michała Jarząbka. Bramkarzowi Gryfa zabrakło zdecydowania – zrobił ruch do przodu, po czym się wycofał, co wykorzystał kapitan Iny i płaskim strzałem obok słupka zdobył swojego pierwszego gola na wiosnę. Kilka minut później znów Kacper Tomaszewicz mógł cieszyć się z asysty, ale, po jego podaniu z prawej strony, Michała Jarząbka na 10 metrze skutecznie zablokował obrońca. W okolicach 30 minuty tempo meczu nieco siadło, gra przeniosła się w rejony środka pola, a mecz wyrównał. Sporo chaosu i niedokładności nie sprzyjało tworzeniu kolejnych sytuacji. Warte do odnotowania były jedynie: wypad Jana Skuratowskiego, którego w polu karnym skutecznie „skasował” Rafał Bulanda, niecelny strzał Macieja Więcka z rzutu wolnego z okolic 20 metra i dwa wypady goleniowian zakończone strzałem Kacpra Tomaszewicza i skuteczną interwencją defensywy gospodarzy po dwójkowej akcji Michała Jarząbka i Piotra Winogrodzkiego.

Na drugą połowę Gryf wyszedł mocno podrażniony i od razu rzucił się do odrabiania strat. Już w 47 minucie po rzucie wolnym z niemal narożnika pola karnego i dośrodkowaniu na 8 metr Jan Skuratowski dał gospodarzom gola kontaktowego. Sytuacja ta zachęciła miejscowych do wyjścia jeszcze wyżej, ale ogólny chaos w ich poczynaniach nie pomagał w kreowaniu dogodnych sytuacji. Jedynym zawodnikiem, który wyróżniał się w ekipie z Kamienia Pomorskiego był znany z występów w m. in. Błękitnych Stargard, doświadczony Maciej Więcek, ale często jego poczynania były hamowane lub psute przez kolegów z drużyny.

Werwy gospodarzom starczyło na kilkanaście minut drugiej połowy. Entuzjazm drużyny z Kamienia Pomorskiego w 56 minucie zgasił Michał Jarząbek. Po prostopadłym podaniu z prawej strony boiska, kapitan Iny wyprzedził obrońcę i z ostrego kąta, strzałem „z czuba”, pokonał Patryka Jurka. Gryf starał się jakkolwiek odpowiedzieć, ale kompletnie nie miał pomysłu, jak przedostać się pod bramkę gości. Udało się to tylko raz, w 58 minucie, kiedy to dość przypadkowo piłka dotarła na 15 metr do zawodnika gospodarzy, którego skutecznie zatrzymał, w zasadzie bezrobotny do tej pory, Adrian Henger. Gospodarze zostawiali kilometry wolnej przestrzeni w środku pola, a to sprzyjało wyprowadzaniu szybkich kontr. W ciągu kilku minut Ina wyprowadziła ich kilka – najpierw lewą stroną obrońcom urwał się Łukasz Szymfeld, ale w kluczowym momencie źle podał do Michała Jarząbka. Po chwili, kapitan Iny mógł wyjść na czystą pozycję, ale prostopadłe podanie ze środka pola było minimalnie zbyt mocne. Świetną okazję miał jeszcze Igor Paszkowski po rzucie rożnym – piłka spadła mu pod nogi na 5 metrze, ale obrońca Iny, nieco zaskoczony takim obrotem spraw, spudłował.

W 75 minucie wszelkie wątpliwości co do końcowego wyniku spotkania zostały rozwiane. Michał Jarząbek na lewej stronie boiska włączył 5 bieg, nieosiągalny dla trzech zawodników Gryfa, którzy próbowali go zatrzymać. Całą akcję sfinalizował Damian Banachewicz, który poszedł za akcją, a po dokładnym podaniu tylko dołożył nogę i wpakował piłkę do bramki z najbliższej odległości. Zrobiło się 1:4, a to, jak się okazało, nie był koniec. W 82 minucie kolejnej świetnej okazji Iny nie wykorzystał Łukasz Szymfeld. Po podaniu od Tomasza Boruckiego skrzydłowy goleniowian miał przed sobą tylko golkipera Gryfa, ale trafił wprost w niego. Gospodarze w końcówce meczu tylko raz doszli do pozycji strzeleckiej. Po rzucie rożnym w 85 minucie, do główki najwyżej wyskoczył Damian Karczmarski, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką.

W 87 minucie Michał Jarząbek mógł cieszyć się z ustrzelenia hattricka. Po raz kolejny goleniowianie wykorzystali ogromną lukę w środku pola – Filip Kominek podał do wychodzącego na czystą pozycję kapitana Iny, który pewnym strzałem pokonał Patryka Jurka i ustalił wynik spotkania na 1:5. Zwycięstwo Iny mogło być jeszcze wyższe, gdyby po chwili Filip Kominek nie wstrzymał w kluczowym momencie akcji 4 na 3 biało-zielonych. Swoją świetną szansę zmarnował jeszcze po podaniu Michała Jarząbka Damian Banachewicz – wydawało się, że wyjdzie on na czystą pozycję, jednak dogonił go obrońca, przez co skrzydłowy Iny spróbował technicznym lobem pokonać wychodzącego z bramki bramkarza Gryfa. Przesadził jednak z siłą zagrania i nie trafił. Sędzia, widząc przebieg gry, nie doliczył nawet minuty i zakończył mecz, a biało-zieloni mogli cieszyć się z pierwszych 3 punktów na wiosnę. Dla drużyny z Kamienia Pomorskiego zapaliła się czerwona lampka – po przegranej z Odrą Chojna w Pucharze Polski 0:3, znów nie dali wielu argumentów na swoją korzyść. Jeśli ich gra w ciągu kilku następnych tygodni nie ulegnie poprawie, Gryf będzie musiał zacząć spoglądać za siebie – Sparta Węgorzyno i Iskierka Szczecin mają tylko 8 punktów mniej, co na przestrzeni całej wiosny nie jest tak wielką stratą. 

GRYF KAMIEŃ POMORSKI – INA GOLENIÓW 1:5 (0:2)
Bramki: Jan Skuratowski (49′) – Rafał Bulanda (8′), Michał Jarząbek (18′, 56′, 87′), Damian Banachewicz (75′)

GRYF: Patryk Jurek – Jakub Matysiak, Michał Pajkowski, Damian Karczmarski, Szymon Włodarek, Maciej Więcek, Kacper Wittbrodt (12′ Filip Bałkowski), Maciej Szwech, Kacper Karman (75′ Bartosz Sasin), Jan Skuratowski (85′ Igor Kurka), Szymon Smerdel

INA: Adrian Henger – Tomasz Borucki, Igor Paszkowski, Rafał Bulanda, Natan Wnuczyński – Łukasz Szymfeld (86′ Michał Jutkiewicz), Patryk Lubośny, Piotr Winogrodzki (84′ Filip Kominek), Kacper Tomaszewicz (54′ Kornel Klewin), Damian Banachewicz – Michał Jarząbek

Żółte kartki: Filip Bałkowski, Maciej Szwech, Damian Karczmarski (Gryf) Piotr Winogrodzki, Kacper Tomaszewicz (Ina)

Leave a Reply