Relacja: INA Goleniów – Sokół Karlino 8:0 (3:0)

Ina gromi, a Patryk Lubośny pisze własną historię!

W sobotę Ina Goleniów rozgromiła czerwoną latarnię rozgrywek IV ligi – Sokoła Karlino 8:0 (3:0). Wysoki wynik po dobrej grze to jedno, natomiast to, co wydarzyło się w 86 minucie, to inna historia. Po 15467 minutach (przyp. red.) swoją niemoc strzelecką przełamał Patryk Lubośny, strzelając gola, który ostatecznie wyjaśnił sytuację na boisku i pogrążył rywala z Karlina.

Goście przyjechali do Goleniowa w 11. To wskazywało, jak prawdopodobnie ten mecz będzie wyglądał – pogrążony w głębokim kryzysie Sokół Karlino nie poradził sobie z Iną i był od niej słabszy w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła. Goście podjęli walkę z Iną tylko na początku drugiej połowy, kiedy to wydawało się, że uda im się zmniejszyć rozmiary porażki. Nic jednak z tego nie wyszło i goleniowianie powtórzyli wynik, jaki padł 13 maja 2017 roku, kiedy to z takim samym rezultatem z Goleniowa wyjechał Olimp Gościno.

Już w 8 minucie swoją szansę miał Piotr Winogrodzki. O piłkę na 25 metrze powalczył Michał Jarząbek, zgrał ją głową do Damiana Banachewicza, a ten wystawił piłkę Winogrodzkiemu, ale jego strzał na raty obronił Marcin Mallek. W 17 minucie fatalnie, nie po raz ostatni w tym meczu, zachowali się obrońcy Sokoła. Długa piłka zagrana z połowy Iny wydawała się być pod ich kontrolą, ale zlekceważyli to podanie, z czego skorzystał Damian Banachewicz. Wyskoczył zza ich pleców i technicznym lobem pokonał wychodzącego z bramki Marcina Malleka. W 30 minucie po szybko wykonanym rzucie wolnym z własnej połowy z akcją wyszedł Daniel Mojsiewicz. Podał na skrzydło do Michała Jarząbka, a ten wyłożył piłkę na 8 metr do wbiegającego Damiana Banachewicza. Tym razem jednak golkiper gości świetnie, instynktownie zatrzymał jego uderzenie z bliska.

W 35 minucie Michał Jarząbek zagrał na lewe skrzydło. Wydawało się, że Damian Banachewicz nie zdąży do piłki, ale dopadł do niej przy linii i zagrał w pole karne. Tam, fizyczną walkę z obrońcą wygrał Maciej Żabicki, na czym skorzystał Piotr Winogrodzki, który wykończył akcję pewnym strzałem po długim słupku. 4 minuty później było już 3:0. Świetnie prawą stroną pomknął Tomasz Borucki, po czym podał do Michała Jarząbka. Kapitan Iny chciał wrzucać, ale… skończyło się to świetnym uderzeniem z 20 metrów i podwyższeniem prowadzenia gospodarzy.

Początek drugiej połowy nie zwiastował tak wysokiej porażki Sokoła. Mało tego, Ina wycofała się i wyczekiwała na błędy rywala, które jednak przez długi czas nie nadchodziły. W 66 minucie o mały włos taka postawa Iny nie skończyła się golem dla Sokoła. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, piłkę z linii bramkowej wybił Natan Wnuczyński. Sytuacja ta przebudziła goleniowian, którzy w niecałe 20 minut zaaplikowali rywalowi aż 5 bramek.

W 68 minucie ze świetnego prostopadłego podania Daniela Mojsiewicza, użytek zrobił Michał Jarząbek, który najpierw ominął bramkarza, a później wpakował piłkę do pustej bramki. Goście nie podłamali się jeszcze po tym ciosie i po chwili mieli swoją okazję, ale strzał głową po wrzuceniu piłki z autu minął nieznacznie bramkę strzeżoną przez Adriana Hengera. W 74 minucie podobną okazję miał Kacper Tomaszewicz, ale po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Damiana Banachewicza, nie trafił głową z około 8 metrów. 2 minuty po raz pierwszy w tym meczu swojego szczęścia próbował Patryk Lubośny. Tomasz Borucki dośrodkował w pole karne z prawej strony, piłkę wybili obrońcy, ale wprost do nadbiegającego zawodnika Iny, który jednak strzałem z powietrza, nie trafił w bramkę. Jak się później okazało, była to tylko cisza przed burzą i próba właściwego nastawienia celownika. Dodajmy – próba jak najbardziej udana.

W 78 minucie hattricka skompletował Michał Jarząbek. Kapitan Iny wykorzystał akcję zapoczątkowaną przez Kacpra Tomaszewicza i podanie od Damiana Banachewicza i strzałem z ostrego kąta podwyższył wynik na 5:0. W 80 minucie z kolei w roli asystenta wystąpił Rafał Makarewicz. Zagrał on prostopadłe podanie do Damiana Banachewicza, który przegrał pojedynek 1 na 1 z Marcinem Mallekiem, ale dobitka Przemysława Stosio skończyła swą drogę w siatce – 6:0. W 82 minucie z kolei było już 7:0. Rafał Makarewicz wygrał pojedynek główkowy, z piłką zabrał się Kacper Tomaszewicz i z prawej strony zagrał w kierunku wbiegającego na 8 metr Damiana Banachewicza. Skrzydłowy Iny trącił piłkę, która, po odbiciu się jeszcze od Patryka Polańskiego, wpadła do bramki mimo rozpaczliwej próby obrony golkipera gości.

Patryk Lubośny do tej pory zaliczał słupki, poprzeczki, próbował też szczęścia z rzutu karnego. Nic nie chciało wpaść. Sytuacja się zmieniła 2 listopada 2019r. o godzinie 14.41. Z rzutu wolnego z bocznej strefy piłkę dośrodkował Przemysław Stosio. Igor Paszkowski zamknął dośrodkowanie, odegrał głową do Damiana Banachewicza, a ten wystawił piłkę na 20 metr. Tam znalazł się nie kto inny jak Patryk Lubośny. Piłka idealnie wylądowała na jego stopie, wpasowała się doskonale w wąską uliczkę wśród gąszczu nóg zawodników w polu karnym, a później, tuż przy słupku, zatrzepotała w siatce bramki Sokoła Karlino.

Radość po golu była porównywalna do tej, którą zaprezentował Sebastian Mila, strzelając gola na 2:0 w meczu z Niemcami. W szoku byli również kibice, którzy nie potrafili właściwie wskazać wyniku spotkania. Być może będzie to również początek historii podobnej do tej Grzegorza Krychowiaka w Lokomotiwie Moskwa, który pełnię swoich możliwości strzeleckich pokazał dopiero po przesunięciu do przodu?

Dotarliśmy też do pomeczowych wypowiedzi. 
Michał Jarząbek: Jakby mnie trener wcześniej nie ściągnął, to pewnie by jeszcze drugą strzelił. 
Damian Banachewicz: Ta ostatnia asysta była moim najważniejszym zagraniem w karierze.

A tak całkiem poważnie – gratulacje, za postawę od początku sezonu Patryk – ta bramka się po prostu należała! I oby takich jak najwięcej. Gratulacje należą się też całemu zespołowi – mimo słabości rywala, który przechodzi trudny dla siebie czas, tak wysokie zwycięstwo wygląda obiecująco. Poza tym, dzięki niemu Ina znów jest na podium IV ligi. W ostatnich 3 meczach rundy jesiennej będzie starała się to miejsce obronić – rywale, z jakimi zmierzy się Ina, są mocni. Ale do ogrania. Tym bardziej, po takim strzelaniu, jakie zobaczyli kibice w sobotę w Goleniowie.

INA GOLENIÓW – SOKÓŁ KARLINO 8:0 (3:0)
Bramki: Damian Banachewicz (17’, 82’), Piotr Winogrodzki (35’), Michał Jarząbek (39’, 68’, 78’), Przemysław Stosio (80’), Patryk Lubośny (86’)

INA: Adrian Henger – Tomasz Borucki, Wojciech Borek, Igor Paszkowski, Natan Wnuczyński (75’ Kornel Klewin) – Damian Banachewicz, Daniel Mojsiewicz, Kacper Królik (66’ Patryk Lubośny), Piotr Winogrodzki (55’ Przemysław Stosio), Maciej Żabicki (60’ Kacper Tomaszewicz) – Michał Jarząbek (79’ Rafał Makarewicz)

SOKÓŁ: Marcin Mallek – Dawid Michalak, Michał Kowalczyk, Jakub Karpiński, Adrian Pytlewski, Marcel Ziemann, Krystian Mural, Patryk Polański, Kamil Gozdal, Bartłomiej Klimkowski, Hubert Górka

Leave a Reply