Relacja: INA Goleniów – Olimp Gościno 8:0 (5:0)

Olimp rozstrzelany

Olimp Gościno – rewelacja rundy wiosennej. Tak tuż przed godziną 16.00 mogli myśleć kibice biało-zielonych i obawiać się o wynik sobotniej rywalizacji. Niecałe dwie godziny później z szerokimi uśmiechami wracali do domów, bo to, co zobaczyli z pewnością ich zadowoliło. Ina wygrała aż 8:0 – tyle bramek w wykonaniu biało-zielonych w Goleniowie kibice widzieli niespełna rok temu, kiedy to Ina wygrała z Wiekowianką Wiekowo 8:1. Z Olimpem jednak nikt, nawet najśmielszy optymista, nie spodziewał się, że goleniowianie poradzą sobie tak łatwo.

Mecz rozpoczął się lepiej dla gospodarzy. Po raz kolejny niezwykle aktywny był Kamil Wiśniewski. Najpierw, po prostopadłym podaniu od Michała Jarząbka w 2 minucie w ostatniej chwili uprzedził go wychodzący z bramki Robert Binkowski. Przed upływem 10 minut miał swoją szansę również po dośrodkowaniu Łukasza Szymfelda, ale jego strzał głową minął bramkę Olimpu. W 11 minucie na szybkie rozegranie rzutu wolnego zdecydował się Rafał Makarewicz i zagrał długą piłkę za plecy obrońców. Ci byli na tyle zaskoczeni, że nie powstrzymali Kamila Wiśniewskiego, na którego drodze stanął dopiero wychodzący z bramki bramkarz gości. W 18 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Michała Jarząbka swoją okazję miał także Damian Kosior, ale jego strzał głową również nie znalazł drogi do siatki. Odpowiedź Olimpu mogła być natychmiastowa – z rzutu wolnego z około 25 metrów uderzył Paweł Piwko, ale trafił w górną część poprzeczki i piłka wyszła poza boisko. Chwilę później po dobrym dośrodkowaniu od Michała Jarząbka z piłką minęło się kilku zawodników, czego nie spodziewał się stojący za ich plecami na 10 metrze od bramki Kamil Wiśniewski – napastnik Iny nie zdążył zareagować i oddać strzału.

O tym, co działo się po 25 minucie goście będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Najpierw, po dobrej akcji Łukasza Szymfelda i jego zagraniu z prawej strony piłkę trącił wbiegający na krótki słupek Michał Jarząbek. Tor lotu piłki próbował jeszcze przeciąć Mariusz Waśków, ale zrobił to tak niefortunnie, że zmylił swojego bramkarza i wpakował piłkę do bramki. Tuż po rozpoczęciu gry od środka Olimp miał swoją szansę. Lewą stroną boiska popędził osamotniony Adam Zalewski, wpadł w pole karne i został ostatecznie zatrzymany przez Pawła Sobolewskiego. Zamiast 1:1, po kilkudziesięciu sekundach zrobiło się 2:0. Świetne zagranie Kamila Wiśniewskiego wyprowadziło Michała Jarząbka na czystą pozycję, co snajper Iny pewnie wykorzystał i podwyższył prowadzenie Iny. W 30 minucie było już 3:0. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i ogólnym zamieszaniu przed bramką gości zbyt krótko piłkę wybił jeden z obrońców, futbolówkę przejął w polu karnym Rafał Makarewicz i płaskim strzałem pokonał Roberta Binkowskiego.

Goście jednak się nie poddawali. W 34 minucie szansę miał Michał Tymek. Po dobrym dośrodkowaniu z około 8 metrów strzelił głową, ale na posterunku był Paweł Sobolewski. W 38 minucie zespół z Gościna otrzymał kolejny cios. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Michał Jarząbek. Piłka wróciła pod jego nogi po wybiciu obrońcy, więc zagrał ją ponownie w pole karne, a tam najwyżej wyskoczył Damian Kosior i pokonał bramkarza gości. Kilkadziesiąt sekund później powinno być już 5:0. W świetnej sytuacji po miękkim, dokładnym podaniu od Michała Jarząbka znalazł się Filip Kominek, ale mając przed sobą jedynie golkipera, zbyt długo opanowywał piłkę i przegrał pojedynek z Robertem Binkowskim . Olimp w końcówce pierwszej połowy spróbował jeszcze raz. Po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, najwyżej do piłki wyskoczył jeden z zawodników gości, ale, naciskany przez obrońcę, nie zdołał oddać celnego strzału z 5 metrów. To zemściło się błyskawicznie. W 43 minucie Filip Kominek przejął piłkę w środku pola i dobrze rozrzucił akcję na lewą stronę do Kamila Wiśniewskiego. Ten, kiedy już znalazł się na wysokości pola karnego, zagrał dobrą piłkę do nabiegającego Michała Jarząbka, ale napastnik Iny nie trafił w piłkę. Na to czekał jednak za jego plecami Filip Kominek i dopełnił formalności. Obie drużyny schodziły więc na przerwę z wynikiem 5:0 i mecz był już w zasadzie rozstrzygnięty.

W drugiej połowie spotkania Ina wciąż kontrolowała sytuację na boisku, a goście sprawiali wrażenie zespołu, który najchętniej udałby się już w drogę powrotną. Biało-zieloni nie forsowali tempa, mimo to nadal stwarzali sobie sytuacje do zdobycia kolejnych bramek. W 57 minucie po jednej z akcji piłkę na lewej stronie dostał Michał Jarząbek, po czym zagrał do nadbiegającego Łukasza Szymfelda. Ten uderzył z okolic 20 metra na tyle precyzyjnie, że Robert Binkowski nie zdołał odbić piłki i biało-zieloni prowadzili już 6:0.

Sytuacja ta sprawiła, że Ina znów śmielej zaatakowała. W 60 minucie Filip Kominek dograł do swojego brata bliźniaka – Patryka – na lewą stronę boiska, a ten wyłożył piłkę wbiegającemu w pole karne Kamilowi Wiśniewskiemu. Futbolówka po jego strzale odbiła się jeszcze od obrońcy, przez co nie znalazła drogi do bramki – uderzyła tylko w boczną siatkę. W 63 minucie przed idealną szansą na zdobycie swojej drugiej bramki stanął Łukasz Szymfeld. Fatalnie przy wyprowadzeniu piłki zachował się jeden z obrońców gości, co wykorzystał zawodnik biało-zielonych. Przejął ją, wpadł w pole karne, minął jednego z defensorów, ale w sytuacji sam na sam uderzył wprost w wychodzącego bramkarza. Minutę później kolejna akcja Iny zakończyła się podyktowaniem jedenastki. Dobrym zwodem w polu karnym obrońcę oszukał Kamil Wiśniewski, po czym został przez niego sfaulowany. Do piłki podszedł Mateusz Podyma i pewnym strzałem podwyższył wynik na 7:0.

W 73 minucie kolejny raz źle zachowała się defensywa gości – zbyt krótkie zagranie głową do bramkarza zdołał przejąć Damian Banachewicz i spróbował go przelobować. Zrobił to jednak zbyt lekko. Piłkę z bliska próbował dobić jeszcze Kamil Wiśniewski, ale w ostatniej chwili powstrzymał go wracający za futbolówką bramkarz. W 76 minucie świetną szansę na zdobycie honorowej bramki mieli przyjezdni – kopię sytuację z pierwszej połowy po raz drugi zmarnował Adam Zalewski. Ruszył lewą stroną boiska i znów przegrał pojedynek z Pawłem Sobolewskim. W 81 minucie po zagraniu Macieja Żabickiego podobną szansę mógł mieć Michał Jarząbek – najpierw uprzedził interweniującego obrońcę, a później wpadł w pole karne, ale wygonił się zbyt daleko w kierunku końcowej linii, co ułatwiło interwencję bramkarzowi. W 85 minucie dwa groźne strzały oddali goście. Pierwszy z nich, z okolic 20 metrów nie sprawił większych problemów Pawłowi Sobolewskiemu, ale przy drugim bramkarzy Iny musiał się już wykazać niezłym refleksem – wtedy to silnie z narożnika pola karnego, z powietrza, strzelał Bartosz Stadnik. W 86 minucie goleniowianie zadali, jak się później okazało, ostatni cios. Świetne podanie z głębi pola wykorzystał Michał Jarząbek, po raz drugi w tym meczu wykorzystując sytuację sam na sam z Robertem Binkowskim. Goleniowianie mieli jeszcze jedną okazję do zdobycia bramki. Dokładną piłkę na lewą stronę posłał Damian Banachewicz, z futbolówką zabrał się Michał Jarząbek, wpadł w pole karne i dostrzegł nadbiegającego Kamila Wiśniewskiego. Jego strzał jednak dobrą interwencją zdołał odbić golkiper gości. Sędzia przy tak wysokim wyniku nie doliczył nawet minuty i biało-zieloni mogli świętować niezwykle ważne, najwyższe w tym sezonie zwycięstwo. Zwycięstwo, które przesyła jasny sygnał – Ina nie zamierza po tym sezonie pożegnać się z IV ligą.

INA GOLENIÓW – OLIMP GOŚCINO 8:0 (5:0)
Bramki: Mariusz Waśków (25′ – sam.), Michał Jarząbek (27′, 86′), Rafał Makarewicz (30′), Damian Kosior (38′), Filip Kominek (43′), Łukasz Szymfeld (57′), Mateusz Podyma (64′ – karny)

INA: Paweł Sobolewski – Michał Łukasiak, Rafał Makarewicz, Damian Kosior (67′ Maciej Żabicki), Patryk Kominek – Łukasz Szymfeld (70′ Damian Banachewicz), Piotr Winogrodzki, Przemysław Stosio (57′ Mateusz Podyma), Filip Kominek (75′ Radosław Gil) – Michał Jarząbek, Kamil Wiśniewski

OLIMP: Robert Binkowski – Marek Słoboda, Mariusz Waśków, Jakub Szcześniak (50′ Bartłomiej Klimkowski), Bartosz Stadnik, Michał Tymek, Paweł Piwko (58′ Sławomir Wieczorkiewicz), Kacper Kita (25′ Adam Zalewski), Sebastian Dondaj (50′ Paweł Kułakowski), Mateusz Roszak, Karol Bocheński

Żółte kartki: Przemysław Stosio (Ina) Mateusz Roszak, Bartłomiej Klimkowski (Olimp)

 

Leave a Reply