Relacja: INA Goleniów – Błękitni II Stargard 3:0 (2:0)

 Ina skuteczniejsza od Błękitnych

Ina Goleniów pewnie pokonała przed własną publicznością rezerwy II-ligowych Błękitnych Stargard 3:0 (2:0). Gole zdobyli Maciej Żabicki i Michał Jarząbek, a wynik otworzył trafieniem samobójczym Michał Onyszczuk. Cały mecz rozgrywany był w dość szybkim tempie, a sytuacji z obu stron nie brakowało. Główna różnica polegała na tym, że w bramce Iny stał Adrian Henger, który spisywał się tego dnia wyśmienicie i wymiana ciosów wymierzanych sobie przez oba zespoły zakończyła się pozytywnie dla biało-zielonych.

Spotkanie rozpoczęło się od dwóch groźnych sytuacji gości. Najpierw, w 4 minucie Adrian Henger został zmuszony do interwencji po mocnym strzale z okolic szesnastki. Kilka minut później goleniowski golkiper musiał zatrzymać napastnika Błękitnych w sytuacji sam na sam. Te sytuacje zemściły się w 10 minucie. Wtedy to świetną piłkę do Michała Jarząbka za plecy obrońców posłał Maciej Żabicki. Kapitan Iny miał dużo miejsca i czasu, stanął oko w oko z bramkarzem przyjezdnych, ale trafił prosto w niego. Odbita piłka trafiła w nadbiegającego Michała Onyszczuka, który wpakował piłkę do własnej bramki.

Kilka minut później doszło do nieporozumienia w defensywie Błękitnych. Maciej Baranowski źle ocenił sytuację wychodząc do piłki, uprzedził go Michał Jarząbek, ale wyrzucił się nieco w kierunku linii bocznej i z ostrego kąta nie zdołał podwyższyć prowadzenia Iny. Szansę na wykończenie tej akcji miał też Radosław Gil, ale nie sięgnął piłki. Po kwadransie zakotłowało się w polu karnym Iny. Adriana Hengera uprzedził jeden z obrońców i zablokował strzał z około 8 metrów. Chwilę później kolejne groźne, mocne uderzenie zza pola karnego padło łupem bramkarza Iny.

W 20 minucie Błękitni sprezentowali Inie kolejną szansę na gola. Po długim dograniu z okolicy środka boiska, fatalnie zachował się jeden z obrońców – nie trafił w piłkę przy próbie wybicia. Skorzystał z tego Maciej Żabicki – zabrał futbolówkę, wpadł w pole karne i strzałem w długi róg bramki podwyższył wynik na 2:0. 5 minut później swoją szansę z rzutu wolnego mieli przyjezdni, ale znów dobrze zachował się Adrian Henger, odbijając precyzyjny strzał na rzut rożny. Ina z kolei stworzyła zagrożenie pod bramką Błękitnych w 31 minucie. Wtedy to po akcji i dograniu z lewej strony boiska, sytuacji nie zdołali skończyć strzałem ani Michał Jarząbek, ani Maciej Żabicki – zabrakło im centymetrów do sięgnięcia piłki na przedpolu bramki gości.

W odpowiedzi goście mieli doskonałą szansę na zdobycie gola kontaktowego. Goleniowianie źle wyprowadzili piłkę, co skończyło się sytuacją sam na sam z Adrianem Hengerem, ale i tym razem golkiper Iny nie dał się pokonać. Wymianę ciosów w pierwszej połowie mógł zakończyć Michał Jarząbek. W 37 minucie po wrzucie piłki z autu i niepewnej interwencji defensywy Błękitnych, kapitan Iny stanął przed szansą – uderzył z powietrza z około 15 metrów, ale nie trafił do siatki. Pierwsze 45 minut zakończyło się źle dla biało – zielonych. Za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał Tomasz Borucki i mogło się wydawać, że sytuacja Iny przed drugą połową nieco się skomplikowała.

Ci, którzy myśleli, że Błękitni w obliczu przewagi liczebnej osiągną przewagę, znacznie się pomylili. Goleniowianie nie dość, że dobrze i mądrze się bronili, nie dopuszczając do większego zagrożenia pod swoją bramką, to jeszcze wyprowadzali bardzo groźne kontry.

Błękitni w zasadzie tylko kilka razy jakkolwiek zagrozili bramce goleniowian. I tak, w 63 minucie uderzenie głową z bliska obronił Adrian Henger. Nawet, gdyby tego nie zrobił, to sędzia boczny i tak podniósł chorągiewkę, sygnalizując pozycję spaloną i ewentualny gol nie zostałby uznany. W 76 minucie w zamieszaniu w polu karnym do bezpańskiej piłki na 7 metrze dopadł jeden z zawodników gości, ale znów blisko był Adrian Henger i go zatrzymał. W 80 minucie z kolei do przodu zapędził się Piotr Winogrodzki, wdał w drybling pod polem karnym Błękitnych i stracił piłkę, po czym goście wyszli z groźną kontrą. Przewagę liczebną mógł wykorzystać Krystian Mądrowski, ale jego strzał w sytuacji sam na sam z okolic szesnastki nie trafił w bramkę. W doliczonym czasie gry z kolei kluczową interwencją w polu karnym popisał się Natan Wnuczyński i zapobiegł uderzeniu z 5 metrów. To wszystko, na co było stać gości tego dnia.

A Ina kontrowała. Przez niemal całą drugą połowę, jeśli już pachniało golem, to raczej dla biało – zielonych. W 53 minucie Adrian Henger omal nie zaliczył asysty. Złapał jedno z dośrodkowań, po czym uruchomił długim wykopem Michała Jarząbka. Ten, mimo ataku trzech defensorów, zdołał oddać precyzyjny, płaski strzał tuż przy słupku. Maciej Baranowski z trudem odbił piłkę na rzut rożny. Po kontrze w 66 minucie swoją szansę miał też Maciej Żabicki. Uciekł obrońcom z lewej strony boiska, wpadł w pole karne i w dobrej sytuacji z ostrego kąta trafił w boczną siatkę. Kolejne ostrzeżenie dla gości wysłano 2 minuty później. Po przejęciu piłki nastąpiło szybkie przeniesienie gry przez Macieja Żabickiego na lewą stronę do Michała Jarząbka. Ten uciekł obrońcy i dograł do wbiegającego w pole karne Damiana Banachewicza, ale skrzydłowemu Iny zabrakło kilku centymetrów, by właściwie dobiec do piłki i dokładnie przymierzyć.

Te sytuacje nie podziałały na gości. Mało tego, to defensorowi Błękitnych należy zaliczyć asystę przy golu Michała Jarząbka z 68 minuty. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, wybicie piłki głową było równie niefortunne, co niedokładne. Piłka wylądowała na 14 metrze pod nogami kapitana Iny, który sytuacji nie zmarnował – futbolówka po silnym uderzeniu zatrzepotała w siatce gości. Kilka minut później mogło być 4:0. Ina, mimo gry w osłabieniu, założyła pressing na połowie swojego rywala. Daniel Mojsiewicz wyłuskał piłkę spod nóg przeciwnika, posłał prostopadłą piłkę na prawą stronę do Damiana Banachewicza, a ten wyłożył ją Michałowi Jarząbkowi. Napastnik Iny wszystko zrobił dobrze, do momentu strzału. Najpierw zmylił obrońcę, potem „położył” bramkarza, a na końcu… nie trafił z około 10 metrów w bramkę. W 84 minucie swoją szansę miał też Damian Banachewicz. Po dokładnym prostopadłym podaniu od Kacpra Tomaszewicza, wpadł on w pole karne i uderzył w kierunku bramki, ale piłka zatrzymała się na słupku.

Sobotni mecz mógł się podobać. Był szybki, otwarty, a postawa Iny w drugiej połowie, kiedy to musiała sobie radzić bez Tomasza Boruckiego, z pewnością mogła zadowolić goleniowskich kibiców. W kontekście tabeli IV ligi, pozostaje jedynie żałować porażki choćby z Raselem Dygowo, czy Vinetą Wolin – gdyby nie to, Ina miałaby tyle samo punktów, co czwarty w tabeli Olimp Gościno i tylko 3 mniej niż wspomniana Vineta Wolin, która jest viceliderem. Teraz przed Iną chwila oddechu od ligowego grania – zaplanowany pierwotnie na 18 maja mecz z Gryfem Polanów z oczywistych względów się nie odbędzie – Gryf przed rundą wiosenną wycofał się z ligi, a Ina dopisuje sobie 3 punkty za walkower.

 

INA GOLENIÓW – BŁĘKITNI II STARGARD 3:0 (2:0)
Bramki: Michał Onyszczuk (10’ – bramka samobójcza), Maciej Żabicki (20’), Michał Jarząbek (68’)

INA: Adrian Henger – Tomasz Borucki, Igor Paszkowski, Piotr Winogrodzki, Natan Wnuczyński – Radosław Gil (57’ Damian Banachewicz), Patryk Lubośny, Daniel Mojsiewicz, Przemysław Stosio (46’ Kacper Tomaszewicz), Maciej Żabicki (69’ Filip Kominek) – Michał Jarząbek (87’ Kacper Królik)

BŁĘKITNI II: Maciej Baranowski – Bartek Babicki, Michał Onyszczuk, Bartłomiej Zdunek, Kostiantyn Karaman (79’ Jakub Sawczak), Mateusz Orlik, Tomasz Purczyński (46’ Krystian Mądrowski), Bartosz Jaskólski, Marcin Konopski (79’ Maciej Grzelak), Michał Barański, Karol Jabłoński

Żółte kartki: Natan Wnuczyński, Tomasz Borucki, Piotr Winogrodzki (Ina) Kostiantyn Karaman, Mateusz Orlik (Błękitni II)
Czerwona kartka: Tomasz Borucki (44’ – Ina, za dwie żółte)

Leave a Reply