Relacja, I kolejka Klasy Okręgowej: Masovia Maszewo – INA Goleniów 0:3 (0:0)
DERBY POWIATU GOLENIOWSKIEGO DLA INY
Po spadku z IV ligi Ina Goleniów postawiła sobie jasny cel – możliwie szybki powrót do wyższej klasy rozgrywkowej. W I Klasie Okręgowej jest jednak kilka drużyn, które mają podobne ambicje i osiągnięcie tego celu nie będzie łatwe. Na tzw. „pierwszy ogień” los posłał biało – zielonych do Maszewa, na derby Powiatu Goleniowskiego z Masovią, beniaminkiem okręgówki.
Ina przed sezonem przeszła szereg zmian – drużynę opuścili Tomasz Jankowski i Eryk Chmiel, a treningów nie wznowił Rafał Bulanda, czyli trzon defensywy z poprzedniej rundy rozgrywek ligowych. Dodatkowo w ostatnim z przedsezonowych sparingów poważnego urazu nabawił się Patryk Pałka. Z wypożyczenia wrócił z kolei Adam Trzaskowski. To wszystko oznacza, że goleniowianie są zmuszeni do przemodelowania niemal całej linii defensywnej. Pomóc w tym może również Patryk Krawczyk, golkiper, który po wielu latach wrócił do Iny, opuszczając właśnie Masovię Maszewo.
Dużym osłabieniem jest też niewątpliwie brak Kacpra Tomaszewicza, który pod koniec ubiegłego sezonu zaliczył koszmarną kontuzję i teraz walczy o powrót do pełnej sprawności. Treningów z Iną nie wznowił też Paweł Aniołkowski, Dawid Flegiel przeniósł się do Hanzy Goleniów, a Michał Wieczorkiewicz został zawodnikiem połczyńskiej Pogoni. Formacja ofensywna została uzupełniona powrotem Szymona Dymona, czy przyjściem Patryka Wolskiego, który ma za sobą występy choćby w Lechu Poznań, dla którego zdobył nawet bramkę w Ekstraklasie. Wolski dodatkowo będzie pełnił funkcję asystenta trenera. Kadra została uzupełniona młodymi, obiecującymi zawodnikami: Szymonem Stucke, Franciszkiem Okunkiem i Kornelem Kruszakinem. U steru zespołu pozostał Jacek Jankowiak, który zamierza poprowadzić Inę z powrotem do IV ligi.
Goleniowianie przystępowali do sobotnich derbów w roli faworyta. I choć początkowo można było odnieść wrażenie, że biało – zieloni są lepsi piłkarsko, tak w miarę upływu czasu w pierwszej połowie to wrażenie się zacierało. Masovia prostymi sposobami potrafiła przenieść się z piłką na połowę goleniowian i sprawić im sporo problemów.
W 3 minucie w pole karne gospodarzy dynamicznie wpadł Adam Trzaskowski i padł na murawę po kontakcie z obrońcą, jednak sędzia nie znalazł podstaw do podyktowania jedenastki. W odpowiedzi kilka minut później celnym strzałem z dogodnej odległości z rzutu wolnego do interwencji został zmuszony Patryk Krawczyk. W 9 minucie z kolei piłka wpadła do siatki gospodarzy po strzale głową z najbliższej odległości Damiana Banachewicza, jednak radość biało – zielonych nie trwała zbyt długo – kapitan gości po zgraniu piłki głową przez Adama Trzaskowskiego był na spalonym.
W 12 minucie gospodarze popełnili błąd w wyprowadzeniu piłki z własnego pola karnego. Yaroslav Rostochylov zagrał prostopadle do Bartosza Blatkiewicza, ale ten przegrał pojedynek oko w oko z Dorianem Twarowskim. Minutę później w polu karnym trącony został Damian Banachewicz, jednak i tym razem gwizdek sędziego milczał. W 21 minucie strzał Damiana Banachewicza z bliska z ostrego kąta zablokował obrońca. Problem w tym, że wyglądało to na przewinienie – zagranie ręką – jednak sędzia puścił grę, nie zważając na protesty goleniowian.
Po tej sytuacji gospodarze nieco odważniej zaatakowali i zaczęli sprawiać spore problemy defensywie Iny. Masovia kilkukrotnie próbowała strzałów zza pola karnego. Za każdym razem jednak uderzenia te były albo niecelne, albo trafiały wprost w ręce Patryka Krawczyka. Golkiper Iny musiał się mocno natrudzić dopiero w 35 minucie. Wtedy to gospodarze po dośrodkowaniu z bocznej strefy boiska oddali strzał z kilku metrów, ale kapitalnie na linii zachował się Krawczyk, ratując gości efektowną paradą. Biało – zieloni odpowiedzieli dopiero na kilka minut przed przerwą. Po akcji prawą stroną i idealnym dośrodkowaniu na 5 metr Bartosz Blatkiewicz uderzył głową, ale trafił w golkipera Masovii.
Druga połowa mogła zacząć się fatalnie dla Iny. W 48 minucie z kontrą 3 na 3 wyszli gospodarze i skończyli ją strzałem z bliska głową, z ostrego kąta. Patryk Krawczyk nie musiał jednak interweniować – piłka trafiła jedynie w boczną siatkę. W 55 minucie na boisku w zespole biało – zielonych pojawili się Łukasz Szymfeld i Patryk Wolski. Ich obecność na boisku w ciągu zaledwie kwadransa wystarczyła, by rozstrzygnąć mecz na korzyść przyjezdnych.
Najpierw, okazję miał Patryk Wolski. Po zgraniu piłki spod linii końcowej boiska na 8 metr, mocno naciskany przez obrońcę, nie trafił w bramkę. Po chwili Łukasz Szymfeld uderzył z około 20 metrów i gospodarzy uratowała poprzeczka. Gospodarze szybko odpowiedzieli kontrą – wyszli 2 na 1, ale źle rozegrali piłkę i zamiast stuprocentowej sytuacji, akcja skończyła się strzałem z okolic linii pola karnego. Strzał ten nieznacznie minął słupek bramki goleniowian.
W 64 minucie w polu karnym piłkę otrzymał Patryk Wolski. Naciskany przez obrońcę na plecach padł na murawę, a do bezpańskiej piłki dopadł Łukasz Szymfeld i zapakował ją „pod ladę” – było 0:1. Kilkadziesiąt sekund później gospodarzy uratował słupek. Masovia ewidentnie nie potrafiła się otrząsnąć, a goleniowianie napierali dalej. W 66 minucie drugi raz piłkę z bramki musiał wyciągnąć Dorian Twarowski – tym razem sam Patryk Wolski płaskim strzałem w kierunku długiego słupka nie dał mu szans na interwencję. Mecz został zamknięty w 69 minucie. Golkiper gospodarzy wyszedł wysoko do interwencji, jednak nieczysto trafił w piłkę. Skończyło się to rzutem rożnym, a po nim ręką zagrał jeden z obrońców. Tym razem arbiter nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Do piłki podszedł Łukasz Szymfeld i choć jego uderzenie obronił Twarowski, to dobitki nie mógł już powstrzymać. 0:3 i mecz w zasadzie się zakończył.
W ostatnim kwadransie niewiele się działo. Masovia próbowała zaatakować, ale niewiele z tego wynikało. Ina z kolei nie kwapiła się już do szaleńczych ataków i czekała na błąd rywala. Goleniowianie oddali jeszcze kilka strzałów – próbował Łukasz Szymfeld, Alan Kałuża, czy Igor Paszkowski. Najlepszą okazję miał jednak tuż przed końcem meczu Patryk Wolski. Wpadł on w pole karne, zakręcił kilkoma obrońcami, po czym uderzył z około 11 metrów, ale trafił nieczysto w piłkę, przez co Dorian Twarowski zdołał uchronić gospodarzy przed utratą czwartego gola.
Biało – zieloni wygrali zatem wysoko, 3:0, a bohaterami zostali zmiennicy – Łukasz Szymfeld i Patryk Wolski. Inauguracja sezonu zaliczona na plus, jednak trzeba pamiętać, że gospodarze też mieli swoje okazje i mogło to się potoczyć różnie. Teraz przed Iną pierwszy mecz przed własną publicznością – do Goleniowa przyjedzie Iskra Golczewo, która również wygrała w swoim pierwszym pojedynku, pokonując 3:2 Olimp Gościno. Biało – zieloni z pewnością będą faworytem tego meczu.
MASOVIA MASZEWO – INA GOLENIÓW 0:3 (0:0)
Bramki: Łukasz Szymfeld (64’, 69’), Patryk Wolski (66’)
MASOVIA: Dorian Twarowski – Piotr Walo, Kamil Kisieliński, Volodymyr Kurpita (46’ Kacper Woroniak), Dominik Siwiec (80’ Gabriel Wierzchowski), Klaudiusz Mucha, Dominik Pirkoś (67’ Daniel Pirecki), Kacper Roszak, Paweł Żabski (67’ Maciej Wylociński), Kacper Smaha, Adrian Południak
INA: Patryk Krawczyk – Igor Paszkowski, Adam Trzaskowski, Wiktor Wróblewski (74’ Kornel Kruszakin) – Marcin Mojsiewicz (32’ Szymon Stucke), Mateusz Przybylski (63’ Patryk Lubośny), Denys Kushnir (63’ Alan Kałuża), Cyprian Stasiak – Damian Banachewicz (55’ Patryk Wolski), Bartosz Blatkiewicz (55’ Szymon Dymon), Yaroslav Rostochylov (55’ Łukasz Szymfeld)

