Relacja: INA Goleniów – Odra Chojna 1:4 (1:0)

Dwa oblicza Iny. Fatalny kwadrans goleniowian.

Ina Goleniów wysoko przegrała na własnym stadionie z Odrą Chojna 1:4, mimo iż prowadziła po bramce Jakubowskiego i miała kilka świetnych okazji do podwyższenia rezultatu. Brak skuteczności brutalnie zemścił się na goleniowianach. Po dwie bramki dla gości zdobyli Skóra i Zielas, co zapewniło Odrze wysokie zwycięstwo.

Pierwszy kwadrans spotkania był wyrównany. W 7 minucie Zielas zaznaczył swoją obecność, ale jego strzał z ostrego kąta obronił Krawczyk. Po 15 minutach zdecydowaną inicjatywę przejęli gospodarze, a goście mogli mówić o ogromnym szczęściu. Po akcji Jarząbka i Banachewicza na strzał z 16 metrów zdecydował się Wiśniewski. Piłka wpadła w kozioł tuż przed bramkarzem, ten zdołał ją jeszcze trącić i ostatecznie futbolówka odbiła się od poprzeczki. W 28 minucie akcję Szymfelda prawą stroną zamykał Jarząbek, ale on również nie znalazł drogi do siatki. 3 minuty później świetną akcję przeprowadził Jakubowski. Przejął on piłkę na 30 metrze, minął obrońcę, wpadł w pole karne i uderzył, ale Andrzejewski zdołał obronić ten strzał. W 35 minucie znów Ina miała doskonałą szansę. Dośrodkowanie Jarząbka z rzutu wolnego spadło za plecy obrońców wprost do Kosiora, ale ten nie zdołał odpowiednio ustawić głowy do strzału i chybił z bliskiej odległości.

W 37 minucie napór gospodarzy w końcu przyniósł efekt. Kolejne dobre dośrodkowanie Jarząbka zamknął Jakubowski i strzałem z ostrego kąta nie dał szans Andrzejewskiemu. 2 minuty później znów Ina zaatakowała. Tym razem Jakubowski wystąpił w roli asystenta, wyłożył piłkę Banachewiczowi, ale jego strzał w ostatniej chwili ofiarnie zblokował obrońca. Przewaga Iny była zdecydowana i tylko nieskuteczności biało-zielonych oraz szczęściu, goście zawdzięczali, że nie jest już po meczu. W pierwszej połowie dobrze spisywała się również goleniowska obrona, o którą mogli obawiać się kibice gospodarzy z powodu absencji za kartki dwóch kapitanów Iny – Trosko i Mituły.

Druga połowę groźniej zaczęła Odra. W 51 minucie dośrodkowanie z prawej strony zamykał jeden z zawodników gości, ale przeniósł piłkę nad poprzeczką. Odpowiedź Iny była błyskawiczna. Przed szansą po akcji Banachewicza stanął Jakubowski, sekundy później również Jarząbek, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki. Odra próbowała się odgryźć. Wyprowadziła groźną kontrę 3 na 2, ale wracający Mojsiewicz zatrzymał Zielasa w ostatniej chwili już w polu karnym. W 56 minucie znów ruszyła Ina. Banachewicz świetnie zagrał do Jarząbka, ale jego strzał po raz kolejny w ostatniej chwili zblokowali obrońcy. Minutę później znów Jarząbek wystąpił w roli głównej. Jego mocne uderzenie z okolic pola karnego zatrzymało się na słupku, a dobitkę Banachewicza rozpaczliwą interwencją blokowali goście. Wydawało się, że kolejne bramki dla Iny są tylko kwestią czasu.

Aż nadeszła feralna 60 minuta, w której kibice Iny przeżyli deja vu z meczów przeciwko Odrze z ostatnich lat (ze stanu 2:0 dla Iny na 2:3 i z 3:0 na 3:4 – w obu meczach wszystkie bramki dla Odry padły w przeciągu kwadransa). Wtedy to, w środku pola piłkę ręką przyjmował jeden z zawodników gości, lecz sędzia pozwolił grać dalej. Futbolówka trafiła na prawą stronę do Zielasa, a jego dośrodkowanie za krótko wybił Lubośny. Piłkę na 16 metrze przejął Skóra i strzałem z „dużego palca” zdobył wyrównującą bramkę. Gospodarze w tym momencie kompletnie się rozsypali, a przede wszystkim ich defensywa. Minutę po stracie bramki Inę uratował słupek, po kolejnej minucie Odra już prowadziła. Podanie za plecy obrońców przechwycił Zielas, wpadł w pole karne i nie zmarnował sytuacji sam na sam. Dopiero kilka minut później Ina się otrząsnęła. Najpierw kolejne groźne uderzenie z pola karnego podbili obrońcy Odry, przez co piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. 68 minucie bierną postawę obrońców Odry wykorzystał Jarząbek. Wpadł między nich, po czym próbował przelobować Andrzewskiego, ale uderzył minimalnie za nisko i bramkarz Odry zdołał złapać piłkę. W 71 minucie goście znów wyprowadzili skuteczny cios, po nim jednak Ina już się nie podniosła. Gospodarze popełnili fatalny błąd przy wyprowadzeniu piłki i stracili ją na 30 metrze. Ostatecznie piłka dotarła do Zielasa, a najlepszy strzelec Odry mając zbyt dużo miejsca na 15 metrze nie zwykł marnować tak dobrych okazji i podwyższył prowadzenie gości. W 74 minucie Inę dobił Skóra świetnym uderzeniem z 25 metrów w samo okienko. W sytuacji tej po raz kolejny gospodarze za krótko wybili piłkę z pola karnego. Do końca spotkania Odra wypracowała sobie jeszcze jedną sytuację, ale tym razem zawiodła skuteczność. Ina odpowiedziała szansą wypracowaną przez wprowadzonego z ławki Żabickiego, ale tego dnia piłka miała wyjątkowe trudności z wpadaniem do bramki Odry.

Mecz ten miał dwie odsłony – pierwsza, do 60 minuty, z której Ina może być zadowolona oraz druga, późniejsza, o której biało-zieloni muszą jak najszybciej zapomnieć. Ostatecznie o wyniku spotkania zdecydowała kluczowa w piłce skuteczność – u gości była ona imponująca. Goleniowianie z kolei po raz kolejny stwarzają sobie multum sytuacji podbramkowych, ale ich wykończenie pozostawia wiele do życzenia. Przeciwników Iny w trzech meczach ligowych na wiosnę siedmiokrotnie (!) ratowały poprzeczki i słupki. Passa ta musi się w końcu odwrócić.

INA GOLENIÓW – ODRA CHOJNA 1:4 (1:1)

Bramki: Jakubowski (37′) – Skóra (60′, 74′), Zielas (62′, 71′)

INA: Krawczyk – Szymfeld, Kosior, Stuba, Żurowski – Lubośny (79′ Żabicki), Mojsiewicz, Jarząbek, Banachewicz – Wiśniewski (82′ Symonowicz) Jakubowski (83′ Listkiewicz)
ODRA: Andrzejewski – Orman, Rajfur, Kusiak, Armonajtis, Zatorski, Pożyczka, Skóra (Głowacki), Daszkiewicz (Andrzejewski), Milkowski, Zielas (Surmacz)

Leave a Reply